piątek, 15 sierpnia 2014

Wulgaryzmy, które nie obrażają



Choroba. Często dopada nas w najmniej odpowiednich momentach. Zazwyczaj pojawia się szybko i po krótszym, lub dłuższym czasie, znika. Wystarczą tabletki bądź dobry antybiotyk. Odpoczynek. Gorąca herbata. Sen. Jednak co, gdy choroba nie przechodzi? Nie należy do grupy tych, które można wyleczyć. Towarzyszy nam od dziecka, aż do dorosłości, starości, do końca... Nie jest niebezpieczna, nie zagraża życiu. Co z tego, gdy znacznie utrudnia normalne funkcjonowanie? Przeszkadza w stworzeniu normalnej relacji. Sprawia, że w oczach innych, jesteśmy źli... Takie spojrzenie na siebie poznał główny bohater 25-minutowej etiudy "Brzydkie słowa". Człowiek chory na zespół Touretta. Mężczyzna, który chciał być normalny. Dobrze wiedział, jak ludzie reagują na jego nagłe wybuchy wulgaryzmów. Doświadczył agresji ze strony obcych mu osób, których wcale nie miał zamiaru obrazić. Nie chciał tego robić, ale zawładnęła nim choroba. Próbował ją ukryć. Skrzętnie nagrywał teksty, które mówił innym w rozmowach telefonicznych. Nie chciał nienawiści skierowanej w jego stronę. Ukrywał chorobę. Zapewne ze wstydu... i dla miłości. Chciał ją zdobyć tuszując towarzyszące mu tiki. Czy takie kłamstwo ma sens? Co z tolerancją i zrozumieniem budującym każdy związek...

3 komentarze:

  1. Kłamsto nie ma sensu, bo jak mówi przysłowie - ma ono krótkie nogi i szybko się wyda. Ale rozumiem bohatera tego filmu i nie dziwię się jego zabiegom. jestem ciekawa, czy finał tej historii jest i czy jest dla niego pomyślny. Bradzo lubię dokumenty, jeśli będę miała okazję - ten też zobacze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie popieram kłamstwa, jednak w sytuacji tego bohatera było ono niezmiernie pomocne. Jak najbardziej warto zobaczyć tę etiudę :)

      Usuń
  2. Widziałem "Brzydkie słowa" już jakiś czas temu i pamiętam, że ten krótki metraż zrobił na mnie spore wrażenie. Historia jest opowiedziana w bardzo subtelny (ale nie płaczliwy) sposób, pozwalając zrozumieć przedziwną chorobę, która dla wielu jest zabawna. Tym co podoba mi się w "Brzydkich słowach" najbardziej, jest to, że ten film nas uświadamia, a nie pobudza do litości.

    OdpowiedzUsuń