Cisza. Skupienie. Niepewność. Ciekawość. W końcu zachwyt. To jest prawdziwa magia. Takie emocje wywołują prawdziwe sztuczki. Nie mam na myśli tych karcianych, które może wykonać prawie każdy człowiek. Nie wykluczam tych trików. Nie są one wcale gorsze. Są inne. Są początkiem. Testem na to, czy naprawdę interesuję Cię magia, by poznać jej sekrety, czy jest tylko dobrą rozrywką lub sposobem na pokazanie bycia "fajnym". To furtka. Przejdziesz przez nią, lub zatrzymasz się przed jej popchnięciem. Furtka do innego świata. Magicznego. Tego, którego prawie nikt nie zna. Tego, w którym musisz milczeć. Utrzymywać sekrety w tajemnicy. Nawet przed najbliższymi. Być nieugiętym. Silnym. Niezwykłym a zarazem ludzkim. Nie wyróżniającym się z tłumu przechodniów. Tajemniczym wśród tylu ciekawskich osób. Być częścią świata magii tak, jak Eisenheim z filmu pt. "Iluzjonista". Bohater to syn rzemieślnika, który realizując swoje powołanie, zdobył uznanie mieszkańców Wiednia. Został zauważony przez samego księcia, przyszłego cesarza. Stał się powszechnie szanowaną osobą. Nadzwyczaj lubianą. Powinien się cieszyć, lecz on niezmiernie dążył do postawionego sobie celu. Chciał go osiągnąć bez względu na opinie innych. Nie wzruszały go zachwyty tłumów przychodzących na widowiska do jego teatru. Nie bał się pogróżek ze strony policji. Nie obawiał się pobytu w więzieniu. Nie bał się kary, bo.. wiedział, że jej nie będzie. Był nadzwyczaj sprytny. Inteligentny. Każde jego zachowanie było dobrze przemyślane. Każdy krok zaplanowany. Każda sztuczka coraz bardziej niezwykła. Intrygująca jeszcze mocniej niż poprzednia. Prowadząca do odkrycia sekretu. Zakończenia, którego nikt nie przewidział. Jak on to robił? - pytanie nurtujące każdego widza. Pytanie bez odpowiedzi. Zagadka znana jedynie ludziom z jego niewielkiego świata magii. Wejdziesz tam?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kostiumowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kostiumowy. Pokaż wszystkie posty
środa, 23 lipca 2014
Nieziemskie przedstawienie
Cisza. Skupienie. Niepewność. Ciekawość. W końcu zachwyt. To jest prawdziwa magia. Takie emocje wywołują prawdziwe sztuczki. Nie mam na myśli tych karcianych, które może wykonać prawie każdy człowiek. Nie wykluczam tych trików. Nie są one wcale gorsze. Są inne. Są początkiem. Testem na to, czy naprawdę interesuję Cię magia, by poznać jej sekrety, czy jest tylko dobrą rozrywką lub sposobem na pokazanie bycia "fajnym". To furtka. Przejdziesz przez nią, lub zatrzymasz się przed jej popchnięciem. Furtka do innego świata. Magicznego. Tego, którego prawie nikt nie zna. Tego, w którym musisz milczeć. Utrzymywać sekrety w tajemnicy. Nawet przed najbliższymi. Być nieugiętym. Silnym. Niezwykłym a zarazem ludzkim. Nie wyróżniającym się z tłumu przechodniów. Tajemniczym wśród tylu ciekawskich osób. Być częścią świata magii tak, jak Eisenheim z filmu pt. "Iluzjonista". Bohater to syn rzemieślnika, który realizując swoje powołanie, zdobył uznanie mieszkańców Wiednia. Został zauważony przez samego księcia, przyszłego cesarza. Stał się powszechnie szanowaną osobą. Nadzwyczaj lubianą. Powinien się cieszyć, lecz on niezmiernie dążył do postawionego sobie celu. Chciał go osiągnąć bez względu na opinie innych. Nie wzruszały go zachwyty tłumów przychodzących na widowiska do jego teatru. Nie bał się pogróżek ze strony policji. Nie obawiał się pobytu w więzieniu. Nie bał się kary, bo.. wiedział, że jej nie będzie. Był nadzwyczaj sprytny. Inteligentny. Każde jego zachowanie było dobrze przemyślane. Każdy krok zaplanowany. Każda sztuczka coraz bardziej niezwykła. Intrygująca jeszcze mocniej niż poprzednia. Prowadząca do odkrycia sekretu. Zakończenia, którego nikt nie przewidział. Jak on to robił? - pytanie nurtujące każdego widza. Pytanie bez odpowiedzi. Zagadka znana jedynie ludziom z jego niewielkiego świata magii. Wejdziesz tam?
wtorek, 1 lipca 2014
Miłość, która nie zważa na plotki
Kochać, choć drwią. Być z kimś nawet, gdy wiążę się to z utratą dobrej opinii. Nie bać się okazywania emocji, nawet gdy powoduje to wykluczenie z grupy społecznej. Być szczęśliwym, choć odbierają własne dziecko. To wszystko dotyczy Anny Kareniny. Kobiety, która pomimo początkowych dylematów, poddała się jednak potędze miłości. Uczucie to było zbyt silne, by mogło tak po prostu zniknąć. Miłość, która powinna powodować rozwój pozytywnych emocji, doprowadziła do dramatu kobiety. Młody mężczyzna wprowadził zamęt w życiu Anny. Romans sprawił, że jej uporządkowane dotąd życie obróciło się o 180 stopni. A może właśnie o to chodzi w miłości? By wszystko było inaczej.. Nie zważać na nic i być tylko szczęśliwym we dwoje. Film to ekranizacja powieści Lwa Tołsoja o tym samym tytule - "Anna Karenina", który idealnie opisuje psychologię miłości. Klasyk, który doczekał się różnych wersji filmowych. Ja wybrałam najnowszą wersję z 2012 roku. Dość pogmatwaną poprzez zaskakujące przejścia scen, lecz wciągającą. Raz podwórko, po chwili sala balowa.. można i tak. Nie trudno się zgubić..
Połapiesz się?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.png)
.png)