czwartek, 11 grudnia 2014

Demoniczna tablica


Wiara od razu kojarzy się z religią. Przekonaniem w istnienie Boga, świętych. Pewnością, że wszystko to co się dzieje, jest zaplanowane przez tego najwyższego stwórcę. Jednak wiara to także świadomość o istnieniu szatana. Demonów, które mogą odejść nawet za sprawą jednego słowa. Jakiego? Zawiera się ono w tytule filmu dokumentalnego "Matteo".


Matteo - brzmi tak prosto. Zwyczajnie. Jednak nie można powiedzieć tego o postaci ojca Matteo da Agnone, głównego bohatera wspomnianego dokumentu. Ten włoski kapucyn nie był jednak taki, jak reszta zakonników. Wyróżniała go niezwykła moc dzięki której skutecznie uwalniał opętanych od działania złego ducha. Nie tylko za życia wykorzystywał on swoje niezwykłe zdolności. Wciąż walczy z mocami, które uciekają już na sam dźwięk jego imienia. Do jego grobu przyjeżdżają pielgrzymi z całego świata, którzy silnie wierzą w potęgę jego wstawiennictwa. Czy warto?

Udowodnić to próbuje o. Ciprano de Meo — prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów. Starszy człowiek, który sporo widział, a może przede wszystkim słyszał... Słyszał głos o. Matteo wydobywający się z ciał opętanych osób. Zna reakcje demonów na imię tego zakonnika. Wie, że oni się go boją. Nienawidzą. Uciekają na samą myśl o jego pojawieniu się. Nie zadowala ich także dzień jego śmierci — 31 października 1616r. Ten fakt psuje święto demonów, kiedy się je szczególnie czci. Sugeruje to potęgę Matteo. Mówią o niej także inne osoby wypowiadające się w dokumencie. Kobieta, która twierdzi, że modląc się do kapucyna, przewraca on oczami na trzymanym przez nią zdjęciu. Mężczyzna uwolniony od złych mocy. Ludzie, którzy mdleją przed grobem o. Matteo. Brzmi nierealnie. Wierzę w to? Sama nie wiem. Trochę przekonują rzeczy materialne ukazywane na filmie. Krzyże, różańce, obrączki wypluwane przez osoby opętane przez demony. Są także filmy nakręcone w kościele podczas mszy. Jednak te fragmenty są dość spokojne. Przyznaję, że spodziewałam się czegoś znacznie mocniejszego. Po obejrzeniu zwiastuna, bałam się sama obejrzeć tę produkcję. Przypomniałam sobie "Egzorcyzmy Emily Rose", gdzie niektóre sceny były naprawdę przerażające. Jednak chyba te obrazy wytworzyły we mnie złą wizję egzorcyzmów. Zbyt przerysowane.

Nawet jeśli nie wierzysz w historie przytaczane w filmie, to jest jakaś cząstka Ciebie, która obawia się, że to może być prawda. Wątpi. Zastanawia się. W końcu powstrzymuje przed zrobieniem zbyt dużego kroku w przód. Kroku, po którym nie możesz już wrócić na swoje miejsce. Wyjdziesz poza szereg. Daleko do przodu. Bliżej by spaść na sam dół...

3 komentarze:

  1. Co to był za dokument to ja nie wiem... Idąc do kina, liczyłam na coś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa historia, lecz nie pasująca do klimatu kinowych produkcji.

      Usuń
  2. 38 year-old Software Consultant Jamal Tolmie, hailing from McBride enjoys watching movies like My Gun is Quick and Nordic skating. Took a trip to Harar Jugol and drives a Xterra. oficjalne zrodlo

    OdpowiedzUsuń