Wiara od razu kojarzy się z
religią. Przekonaniem w istnienie Boga, świętych. Pewnością, że wszystko to co
się dzieje, jest zaplanowane przez tego najwyższego stwórcę. Jednak wiara to
także świadomość o istnieniu szatana. Demonów, które mogą odejść nawet za
sprawą jednego słowa. Jakiego? Zawiera się ono w tytule filmu dokumentalnego
"Matteo".
Matteo - brzmi
tak prosto. Zwyczajnie. Jednak nie można powiedzieć tego o postaci ojca Matteo
da Agnone, głównego bohatera wspomnianego dokumentu. Ten włoski kapucyn nie był
jednak taki, jak reszta zakonników. Wyróżniała go niezwykła moc dzięki której
skutecznie uwalniał opętanych od działania złego ducha. Nie tylko za życia
wykorzystywał on swoje niezwykłe zdolności. Wciąż walczy z mocami, które
uciekają już na sam dźwięk jego imienia. Do jego grobu przyjeżdżają pielgrzymi
z całego świata, którzy silnie wierzą w potęgę jego wstawiennictwa. Czy warto?
Udowodnić to
próbuje o. Ciprano de Meo — prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów.
Starszy człowiek, który sporo widział, a może przede wszystkim słyszał...
Słyszał głos o. Matteo wydobywający się z ciał opętanych osób. Zna reakcje
demonów na imię tego zakonnika. Wie, że oni się go boją. Nienawidzą. Uciekają
na samą myśl o jego pojawieniu się. Nie zadowala ich także dzień jego śmierci —
31 października 1616r. Ten fakt psuje święto demonów, kiedy się je szczególnie
czci. Sugeruje to potęgę Matteo. Mówią o niej także inne osoby wypowiadające
się w dokumencie. Kobieta, która twierdzi, że modląc się do kapucyna, przewraca
on oczami na trzymanym przez nią zdjęciu. Mężczyzna uwolniony od złych mocy.
Ludzie, którzy mdleją przed grobem o. Matteo. Brzmi nierealnie. Wierzę w to?
Sama nie wiem. Trochę przekonują rzeczy materialne ukazywane na filmie. Krzyże,
różańce, obrączki wypluwane przez osoby opętane przez demony. Są także filmy
nakręcone w kościele podczas mszy. Jednak te fragmenty są dość spokojne.
Przyznaję, że spodziewałam się czegoś znacznie mocniejszego. Po obejrzeniu
zwiastuna, bałam się sama obejrzeć tę produkcję. Przypomniałam sobie
"Egzorcyzmy Emily Rose", gdzie niektóre sceny były naprawdę
przerażające. Jednak chyba te obrazy wytworzyły we mnie złą wizję egzorcyzmów.
Zbyt przerysowane.
Nawet jeśli nie
wierzysz w historie przytaczane w filmie, to jest jakaś cząstka Ciebie, która
obawia się, że to może być prawda. Wątpi. Zastanawia się. W końcu powstrzymuje
przed zrobieniem zbyt dużego kroku w przód. Kroku, po którym nie możesz już
wrócić na swoje miejsce. Wyjdziesz poza szereg. Daleko do przodu. Bliżej by spaść
na sam dół...

Co to był za dokument to ja nie wiem... Idąc do kina, liczyłam na coś lepszego.
OdpowiedzUsuńCiekawa historia, lecz nie pasująca do klimatu kinowych produkcji.
Usuń38 year-old Software Consultant Jamal Tolmie, hailing from McBride enjoys watching movies like My Gun is Quick and Nordic skating. Took a trip to Harar Jugol and drives a Xterra. oficjalne zrodlo
OdpowiedzUsuń