czwartek, 4 grudnia 2014

Film podporządkowany życiu


Film kręcony przez 12 lat. WOW! Taka wytrwałość niewątpliwie zasługuje na podziw. Zazdroszczę twórcom filmu "Boyhood" cierpliwości. Sama raczej podejmuję się różnych rzeczy, lecz ciężko wytrwać mi przy czymś na tak długi okres czasu. Produkcja opowiada 12 lat z życia pewnej rodziny, która nie mogła liczyć na sielankę w zaciszu domowego ogródka.

W filmie cały czas grają Ci sami aktorzy. Stąd też powód tak rozległego okresu nagrywania poszczególnych scen. Widzimy na ekranie jak dzieci zmieniają się w studentów, którzy rozpoczynają życie na własną rękę. Obserwujemy także ich matkę, która z pięknej młodej kobiety zmienia się w równie urodziwą damę oraz biologicznego ojca, który z nieodpowiedzialnego młodzieńca staje się dojrzałym mężczyzną. Pomysł twórców tej produkcji jest bardzo oryginalny. Można uznać to za przełom w kinematografii, gdzie przeważnie tą samą postać w różnym wieku, gra dwóch innych aktorów: młodszy i starszy.

"Boyhood" to zlepek scen towarzyszących matce wychowującej dwójkę dzieci o imionach Mason i Samantha. Wszystkie ukazane epizody dotyczą historii ich życia. Główna uwaga skupiona jest na postaci chłopca. Mason to z początku dziecko o zwykłych, przyziemnych upodobaniach. Wybiera rozrywki takie, jak większość współczesnych dzieci. Spędza dużo czasu grając w gry i raczej omija naukę, niż do niej lgnie. Jego siostra to z początku dziewczynka, która mu dokucza a potem skarży się mamie, że to on zachowuje się źle. Jakże to typowe! W filmie nie brak takich scen żywcem wyjętych z codziennego życia. Sytuacji, które są banalne. Z pozoru błahe, gdyż sami możemy dostrzec je wokół nas. Umiemy dopasować się do ukazanych scen. Odnajdujemy się w nich równie podobnym stopniu, jak filmowi bohaterowie. Próbujemy zrozumieć, a niekiedy sami doskonale to wiemy...

Uświadomić sobie, co siedzi w głowie dziecka, które kolejny raz zmienia miejsce zamieszkania. Młodego człowieka próbujące ponownie dopasować się do otaczającego go środowiska. Znaleźć przyjaciół. Nie zatracić kontaktu z ludźmi, których zna z poprzedniej miejscowości, a jednocześnie być gotowym na to, że nowopoznane osoby również kiedyś będzie musiał opuścić. Jak dziecko ma to zrozumieć? Jak odnaleźć swoje miejsce na ziemi, gdzie zawsze będzie bezpieczne, do którego zawsze będzie mogło wrócić... Jak podzielić swoje rzeczy do kartonów w czterech kategoriach.. Mimo upływających lat, taka sytuacja nigdy nie staje się łatwiejsza. Człowiek przyzwyczaja się niekiedy dość szybko. Przekonuje się, że to właśnie te jedyne miejsce. Jego kąt. Potem jednak znów czekają na niego nowe puste kartony, które musi zapełnić tymi samymi rzeczami..

Zerwać nić z przeszłością, która zawsze ma w sobie choć trochę pozytywnych emocji. Nie wiąże się jedynie tylko z negatywnymi rzeczami, nawet jeśli na pierwszy rzut oka, właśnie takie myśli towarzyszą wspomnieniom z ubiegłych lat. Zbyt często zapominamy o dobrych chwilach, pozwalając by uśmiech zasłoniła czarna, gruba kartka zalana naszymi łzami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz