piątek, 28 listopada 2014

Przemilczane spotkanie


Złe wiadomości zawsze smucą, niekiedy prowokują zakotwiczone w oku łzy do wypłynięcia na powierzchnię.. Do poznania zarysów twarzy po której będą ociekać zaznaczając swój teren. Oczyszczając naszą duszę. Są widoczną oznaką tego, co boli nas wewnątrz, w głębi serca. Niekiedy jednak zostaje sam ból. Niewyobrażalny. Jednym z większych jest chyba strata dziecka. Tylko jak przekazać taką wiadomość matce, która wciąż czeka na ukochanego syna? Zmierzyła się z tym główna bohaterka etiudy pt. "Warszawianka".

Młoda sanitariuszka od początku wiedziała, że nie będzie to łatwe spotkanie. Mogła nie pójść. Matka i tak dowiedziałaby się o śmierci syna od kogoś innego. Jednak dziewczyna czuła, że tak właśnie powinna zrobić. Musi sama osobiście przekazać tę informację. Szanowała kobietę. Sama traktowała ją jak członka rodziny. W gruncie rzeczy miały połączyć ich więzi.. lecz ukochany poświęcił swoje życie w czasie Powstania Warszawskiego. Dla niej też nie była to łatwa sytuacja. Musiała być dzielna. Zwalczyć w sobie całe cierpienie i nie pozwolić mu wyjść na zewnątrz. Zatrzymać otwierającą się furtkę prze którą wydostałyby się emocje.

Nawet jeśli wyobrażała sobie moment spotkania z matką chłopaka, to nie mogła przewidzieć jej reakcji. Zapewne spodziewała się rozpaczliwego szlochu. Matka tak czekała.. Wciąż wierzyła, że jej syn przyjdzie. Gotowała dla niego zupę. Chciała otoczyć go opieką. Wspominała o nim w prawie każdym zdaniu. Zachowywała się tak, jakby nic innego nie miało znaczenia. Tylko on... i nagle miała dowiedzieć się, że spotka się z nim dopiero po drugiej stronie. W niebie. Nie weźmie go w ramiona. Nie przytuli. Znowu będzie sam. Ona też. Jednak może właśnie tego spodziewała się, gdy rozpoczął walkę w powstaniu? Zabrzmi to absurdalnie, ale może czekała na informacje o śmierci dziecka... Wytłumaczyła sobie tę sytuację na swój sposób.


Przekazywanie członkom rodziny informacji o śmierci kogoś bliskiego należy do jednych z najtrudniejszych momentów. Jest świadomość, że trzeba o tym powiedzieć a zarazem towarzyszy temu strach przed reakcją informowanych ludzi. Nie chce się ich zranić. Widok ich cierpienia boli osobę, która musi im to powiedzieć. Szczególnie przemyślane muszą być wypowiadane słowa. Delikatne. Odpowiednio dobrane. To właśnie te słowa utkwią w pamięci danej rodziny na bardzo długo odbijając się echem wewnątrz zubożałej części serca...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz