Zemsta. Jak bardzo trzeba jej
pragnąć, by zamordować? Tak po prostu. Bez wysłuchania wyjaśnień, próby
zrozumienia przeszłości, dawnych motywów. Pojawić się i po cichu zmienić całe
życie spotkanej osoby. Wcale nie na lepsze. Wprowadzić zamęt. Zawirowanie.
Rozbudzić zapomniane emocje. Stać się intrygującą zagadką. Potem zniknąć.
Zostawiając pytania na które ciężko znaleźć dobre odpowiedzi. Kolejny raz bez
żadnych wyjaśnień. Wyjaśnień, których zdecydowanie zabrakło w filmie pt.
"Hardkor disko".
Przyznaję, że długo czekałam na
ten film. Zaintrygował mnie jego zwiastun. Muzyka. Klip promujący. Jednym
słowem - wszystko. Nie mogłam się doczekać, aż w końcu obejrzę go w zaciszu
mojego pokoju, ze słuchawkami na uszach. Liczyłam na to, że mnie wciągnie. Nie
będę mogła oderwać wzroku od ekranu monitora. Tak było. 90 minut minęło mi
bardzo szybko, niczym pojedyncze mrugnięcie oczyma. Minęło. Pojawiły się
końcowe napisy i ja, nie rozumiejąca tego, co widziałam. Nie potrafiąca
zrozumieć sensu tego filmu, jego przesłania, tylko nieznacznie zarysowanej
fabuły. W głowie pozostało jedno wielkie "WTF?!". Nie ogarnęłam. Obejrzałam ponownie tego samego
dnia. Rzadko zdarza mi się oglądać drugi
raz ten sam film. Nie widzę sensu w
powracaniu do tego, co się widziało. Tutaj jednak był sens. Spędziłam kolejne
90 minut w pełnym skupieniu. Czy to coś dało? Tak. Za drugim podejściem
wgłębiłam się bardziej w postacie Marcina i Oli. Próbę zrozumienia ich emocji.
Znałam już całą historię, następujące po sobie sceny. Zaczęłam, więc łączyć wszystko
w całość. Znaleźć sens w pomieszanej kolejności obrazów. Pomieszanej
specjalnie. Po to by, moim zdaniem, ukazać specyficzną psychikę Marcina, jego
wewnętrzne cierpienie, emocje, które nadal w sobie ukrywa. Chowa pod maską
cichego a zarazem odważnego chłopaka. Chłopaka niepotrafiącego pogodzić się z
przeszłością, zrozumieć zachowań swoich rodziców. Tajemniczego mężczyzny
idealnie wpasowującego się w klimat całego filmu. Dopasowanego do niego. W
filmie przeważają "długie" sceny. Częste przybliżenia, przytrzymanie
wzroku widza np. na jadącym samochodzie, zwolnienia. Budowanie napięcia. Niesamowita
muzyka. To wszystko w polskim filmie. Specyficznej produkcji, innej od
tradycyjnych ekranizacji. Dość odważnej. Bardzo współczesnej. Pokazującej świat
budzący kontrowersje. Dominują w nim alkohol, seks, używki. Zabawa bez
konsekwencji. Odważne sceny w filmie ukazujące realizm a nie
"zatuszowaną" rzeczywistość. Pokazujące świat, o którym większość
ludzi nawet nie chce słyszeć. Świat, według stereotypów, przeznaczony dla
gorszej części społeczeństwa. Obszar, z którego nie ma już wyjścia. Wciągniesz
się i tam zostajesz. W tym tytułowym "Hardkor disko". Imprezie, po
której nic nie będzie takie, jak wcześniej. Ciekawe, jak szybko poznasz te
zmiany...
Może je sprowokowałeś? Ola chyba
to zrobiła. Zaprosiła do siebie chłopaka, o którym nie wiedziała prawie nic.
Ledwo poznała imię tajemniczego mężczyzny a już traktowała go jako naprawdę
dobrego znajomego. Dała mu nocleg. Wyluzowani rodzice poczęstowali go
śniadaniem. Nie zastanawiali się kim on jest. Zaufali córce i temu, co
powiedziała. Może jedynie temu, co wymyśliła. Przyjęli go z otwartymi
ramionami. Nie spodziewali się niczego złego. Nie odczuwali zagrożenia. Byli
ufni. Za bardzo. Jednak co może zrobić taki dobry człowiek?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz