czwartek, 18 września 2014

Disko bez zaproszenia


Zemsta. Jak bardzo trzeba jej pragnąć, by zamordować? Tak po prostu. Bez wysłuchania wyjaśnień, próby zrozumienia przeszłości, dawnych motywów. Pojawić się i po cichu zmienić całe życie spotkanej osoby. Wcale nie na lepsze. Wprowadzić zamęt. Zawirowanie. Rozbudzić zapomniane emocje. Stać się intrygującą zagadką. Potem zniknąć. Zostawiając pytania na które ciężko znaleźć dobre odpowiedzi. Kolejny raz bez żadnych wyjaśnień. Wyjaśnień, których zdecydowanie zabrakło w filmie pt. "Hardkor disko".

Przyznaję, że długo czekałam na ten film. Zaintrygował mnie jego zwiastun. Muzyka. Klip promujący. Jednym słowem - wszystko. Nie mogłam się doczekać, aż w końcu obejrzę go w zaciszu mojego pokoju, ze słuchawkami na uszach. Liczyłam na to, że mnie wciągnie. Nie będę mogła oderwać wzroku od ekranu monitora. Tak było. 90 minut minęło mi bardzo szybko, niczym pojedyncze mrugnięcie oczyma. Minęło. Pojawiły się końcowe napisy i ja, nie rozumiejąca tego, co widziałam. Nie potrafiąca zrozumieć sensu tego filmu, jego przesłania, tylko nieznacznie zarysowanej fabuły. W głowie pozostało jedno wielkie "WTF?!".  Nie ogarnęłam. Obejrzałam ponownie tego samego dnia.  Rzadko zdarza mi się oglądać drugi raz  ten sam film. Nie widzę sensu w powracaniu do tego, co się widziało. Tutaj jednak był sens. Spędziłam kolejne 90 minut w pełnym skupieniu. Czy to coś dało? Tak. Za drugim podejściem wgłębiłam się bardziej w postacie Marcina i Oli. Próbę zrozumienia ich emocji. Znałam już całą historię, następujące po sobie sceny. Zaczęłam, więc łączyć wszystko w całość. Znaleźć sens w pomieszanej kolejności obrazów. Pomieszanej specjalnie. Po to by, moim zdaniem, ukazać specyficzną psychikę Marcina, jego wewnętrzne cierpienie, emocje, które nadal w sobie ukrywa. Chowa pod maską cichego a zarazem odważnego chłopaka. Chłopaka niepotrafiącego pogodzić się z przeszłością, zrozumieć zachowań swoich rodziców. Tajemniczego mężczyzny idealnie wpasowującego się w klimat całego filmu. Dopasowanego do niego. W filmie przeważają "długie" sceny. Częste przybliżenia, przytrzymanie wzroku widza np. na jadącym samochodzie, zwolnienia. Budowanie napięcia. Niesamowita muzyka. To wszystko w polskim filmie. Specyficznej produkcji, innej od tradycyjnych ekranizacji. Dość odważnej. Bardzo współczesnej. Pokazującej świat budzący kontrowersje. Dominują w nim alkohol, seks, używki. Zabawa bez konsekwencji. Odważne sceny w filmie ukazujące realizm a nie "zatuszowaną" rzeczywistość. Pokazujące świat, o którym większość ludzi nawet nie chce słyszeć. Świat, według stereotypów, przeznaczony dla gorszej części społeczeństwa. Obszar, z którego nie ma już wyjścia. Wciągniesz się i tam zostajesz. W tym tytułowym "Hardkor disko". Imprezie, po której nic nie będzie takie, jak wcześniej. Ciekawe, jak szybko poznasz te zmiany...

Może je sprowokowałeś? Ola chyba to zrobiła. Zaprosiła do siebie chłopaka, o którym nie wiedziała prawie nic. Ledwo poznała imię tajemniczego mężczyzny a już traktowała go jako naprawdę dobrego znajomego. Dała mu nocleg. Wyluzowani rodzice poczęstowali go śniadaniem. Nie zastanawiali się kim on jest. Zaufali córce i temu, co powiedziała. Może jedynie temu, co wymyśliła. Przyjęli go z otwartymi ramionami. Nie spodziewali się niczego złego. Nie odczuwali zagrożenia. Byli ufni. Za bardzo. Jednak co może zrobić taki dobry człowiek? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz