Déjà vu. Oglądasz wcześniej niewidziany film i nagle czujesz jakbyś znał
całą historię? Twym oczom ukazują się co prawda inni bohaterowie, lecz fabuła i
motywy są bardzo podobne, poniekąd nawet takie same. Zastanawiasz się skąd
wiesz to wszystko. Wracasz myślami do wcześniej widzianych produkcji. Nagle
żaróweczka nad głową zapala się by świecić jasnożółtym odcieniem. Już wiesz,
które tytułu trzeba połączyć: To właśnie miłość i Listy do M.
Zagraniczna produkcja to filmowy hit uwielbiany przez znaczną grupę
odbiorców. Ukazuje ona 10 historii, które pokazują różne rodzaje miłości. Nie
jest to jedynie uczucie łączące dwoje dorosłych ludzi, tak jak w polskim
filmie. W To właśnie miłość wprowadzony jest m.in. wątek małego chłopca
zauroczonego w szkolnej koleżance. Rozpoczynające się między nimi uczucie
miłości przedstawione jest w taki sposób, jak rozumieją to dzieci w wieku
szkoły podstawowej. Drobne gesty i buziak w policzek, który jest czymś
niezwykłym. Czymś, czego zazwyczaj tak mocno nie doceniają dorosłe osoby.
W tym momencie pojawia się szczypta magii, która w odpowiedniej ilości doprawia
całą historię.
Oba filmy łączą podobne oceny na popularnym portalu Filmweb. Obecnie To
właśnie miłość zyskuje notę 7,7 a Listy do M. posiadają ocenę równą 7,0.
Sugeruje to jednak zainteresowanie ludzi tymi produkcjami. Podobają im się i
słusznie! Warto zobaczyć te produkcje, które w okresie świąt bardzo często
pojawiają się w programach telewizyjnych i wyświetlane są na różnych stacjach,
kanałach. Jednak przywoływane są jedynie podczas przygotowań do Świąt Bożego
Narodzenia, jak w trakcie trwania tych kilku świątecznych. Wtedy nowe osoby
mają szansę poznać je w telewizji. W ciągu całego roku te tytuły gdzieniegdzie
wspominane są jednym zdaniem, słowem, wypowiedzią. Odżywają w każde
grudniowe święta, kiedy trwa ich tak zwane pięć minut sławy. I tak rok w
rok...
Czy to nie irytujące? Według mnie trochę tak. Te filmy stopniowo
wprowadzane są, by obejrzenie ich stanowiło nieodłączne elementy świętowania.
Wiele brakuje im do popularności Kevina, który omyłkowo zostaje sam w domu i
sprytnie pokonuje włamywaczy. Choć widać, że dąży do tego produkcja To właśnie
miłość. Szczególnie zauważyłam to w tym roku, gdzie już od początku grudnia
ten tytuł przewijał się w rozmowach z innymi ludźmi, w Internecie.
Stworzone na facebooku wydarzenie polegające na oglądaniu tego filmu wyświetlanego
na kanale telewizyjnym, przyciągnęło ok. 31 tys. osób. Niektórzy już
wprowadzają obejrzenie tej produkcji jako obowiązkowy punkt przygotowań do
świąt. Dlaczego?
Ten film nie jest ściśle związany z Bożym Narodzeniem. Oglądając go nie
zobaczysz zbyt wiele świątecznych tradycji, nie poznasz historii zwyczajnego i
rodzinnego spędzania tych grudniowych dni. Święta to jedynie otoczka. Tło dla
sytuacji, które równie dobrze mogłyby wydarzyć się w każdym innym miesiącu.
Latem, wiosną, jesienią. Jednak już jakiś czas temu wykreowane zostało
odczucie, że magia szczególnie towarzyszy ludziom podczas świąt. Wtedy jej
działanie widoczne jest najbardziej. Takie wrażenie upowszechniło się za sprawą
rozpowszechnianych komercyjnie haseł, reklam. Część ludzi czeka na ostatnie dni
grudnia z przekonaniem, że wydarzy się coś niezwykłego. Oczekują działania tej
popularnej "magii". Zapominają przy tym, że często dzieje się
zupełnie odwrotnie niż postanowi sobie człowiek. To czego pragniesz
zazwyczaj spełnia się w najmniej oczekiwanym momencie, a nie wtedy, kiedy tego
się bardzo chce. Los lubi płatać figle. Wprowadzać magię w najprostszych
gestach, czynach, które pomijamy uznając je za zwykłe.. Spróbuj spojrzeć na nie
inaczej, by dostrzec ich urok, piękno prostoty. Zauważyć magię towarzyszącą na
co dzień, a nie tylko w okresie świąt.

Czyli dobrze zasugerowałam plakatem, że może istnieć podobieństwo :D Listy do M oglądałam ze trzy razy, tego drugiego ani razu. Już wiem, że muszę nadrobić zaległości, by mieć porównanie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Magda :)
Nie ukrywam, że Twój komentarz na Facebooku był dla mnie inspiracją i zachęcił do sprawdzenia polskiej produkcji :D
OdpowiedzUsuńPrzyznam szczerze , że "Listy do M" obejrzałam już kilka razy , natomiast "To właśnie miłość" do dzisiejszego dnia było mi nieznane. Pora chyba nadrobić braki ;)
OdpowiedzUsuńPrzypuszczam, że "Listy do M" spodobały Ci się skoro widziałaś je więcej niż jeden raz. Jeśli tak, to oglądając "To właśnie miłość" również się nie zawiedziesz ;)
Usuń