niedziela, 28 grudnia 2014

Magia nie tylko na święta

Déjà vu. Oglądasz wcześniej niewidziany film i nagle czujesz jakbyś znał całą historię? Twym oczom ukazują się co prawda inni bohaterowie, lecz fabuła i motywy są bardzo podobne, poniekąd nawet takie same. Zastanawiasz się skąd wiesz to wszystko. Wracasz myślami do wcześniej widzianych produkcji. Nagle żaróweczka nad głową zapala się by świecić jasnożółtym odcieniem. Już wiesz, które tytułu trzeba połączyć: To właśnie miłość i Listy do M.
Nie trzeba nawet znać całych tych filmów, by wiedzieć o łączących je podobieństwach. Już samo spojrzenie na plakaty tych produkcji sugeruje, że stworzone są według podobnego schematu. Łączy je przede wszystkim temat przewodni: odnalezienie miłości w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Niezwykłym czasie, który obfituje w magiczne momenty. Przesłodzone. Choć pod tym względem minus wędruje w kierunku polskiej produkcji Listy do M. Film powstał na podobieństwo wcześniej stworzonej amerykańskiej komedii romantycznej To właśnie miłość.
Zagraniczna produkcja to filmowy hit uwielbiany przez znaczną grupę odbiorców. Ukazuje ona 10 historii, które pokazują różne rodzaje miłości. Nie jest to jedynie uczucie łączące dwoje dorosłych ludzi, tak jak w polskim filmie. W To właśnie miłość wprowadzony jest m.in. wątek małego chłopca zauroczonego w szkolnej koleżance. Rozpoczynające się między nimi uczucie miłości przedstawione jest w taki sposób, jak rozumieją to dzieci w wieku szkoły podstawowej. Drobne gesty i buziak w policzek, który jest czymś niezwykłym. Czymś, czego zazwyczaj tak mocno nie doceniają dorosłe osoby. W tym momencie pojawia się szczypta magii, która w odpowiedniej ilości doprawia całą historię.
Oba filmy łączą podobne oceny na popularnym portalu Filmweb. Obecnie To właśnie miłość zyskuje notę 7,7 a Listy do M. posiadają ocenę równą 7,0. Sugeruje to jednak zainteresowanie ludzi tymi produkcjami. Podobają im się i słusznie! Warto zobaczyć te produkcje, które w okresie świąt bardzo często pojawiają się w programach telewizyjnych i wyświetlane są na różnych stacjach, kanałach. Jednak przywoływane są jedynie podczas przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia, jak w trakcie trwania tych kilku świątecznych. Wtedy nowe osoby mają szansę poznać je w telewizji. W ciągu całego roku te tytuły gdzieniegdzie wspominane są jednym zdaniem, słowem, wypowiedzią. Odżywają w każde grudniowe święta, kiedy trwa ich tak zwane pięć minut sławy. I tak rok w rok...
Czy to nie irytujące? Według mnie trochę tak. Te filmy stopniowo wprowadzane są, by obejrzenie ich stanowiło nieodłączne elementy świętowania. Wiele brakuje im do popularności Kevina, który omyłkowo zostaje sam w domu i sprytnie pokonuje włamywaczy. Choć widać, że dąży do tego produkcja To właśnie miłość. Szczególnie zauważyłam to w tym roku, gdzie już od początku grudnia ten tytuł przewijał się w rozmowach z innymi ludźmi, w Internecie. Stworzone na facebooku wydarzenie polegające na oglądaniu tego filmu wyświetlanego na kanale telewizyjnym, przyciągnęło ok. 31 tys. osób. Niektórzy już wprowadzają obejrzenie tej produkcji jako obowiązkowy punkt przygotowań do świąt. Dlaczego?
Ten film nie jest ściśle związany z Bożym Narodzeniem. Oglądając go nie zobaczysz zbyt wiele świątecznych tradycji, nie poznasz historii zwyczajnego i rodzinnego spędzania tych grudniowych dni. Święta to jedynie otoczka. Tło dla sytuacji, które równie dobrze mogłyby wydarzyć się w każdym innym miesiącu. Latem, wiosną, jesienią. Jednak już jakiś czas temu wykreowane zostało odczucie, że magia szczególnie towarzyszy ludziom podczas świąt. Wtedy jej działanie widoczne jest najbardziej. Takie wrażenie upowszechniło się za sprawą rozpowszechnianych komercyjnie haseł, reklam. Część ludzi czeka na ostatnie dni grudnia z przekonaniem, że wydarzy się coś niezwykłego. Oczekują działania tej popularnej "magii". Zapominają przy tym, że często dzieje się zupełnie odwrotnie niż postanowi sobie człowiek. To czego pragniesz zazwyczaj spełnia się w najmniej oczekiwanym momencie, a nie wtedy, kiedy tego się bardzo chce. Los lubi płatać figle. Wprowadzać magię w najprostszych gestach, czynach, które pomijamy uznając je za zwykłe.. Spróbuj spojrzeć na nie inaczej, by dostrzec ich urok, piękno prostoty. Zauważyć magię towarzyszącą na co dzień, a nie tylko w okresie świąt. 

4 komentarze:

  1. Czyli dobrze zasugerowałam plakatem, że może istnieć podobieństwo :D Listy do M oglądałam ze trzy razy, tego drugiego ani razu. Już wiem, że muszę nadrobić zaległości, by mieć porównanie :)
    Pozdrawiam,
    Magda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ukrywam, że Twój komentarz na Facebooku był dla mnie inspiracją i zachęcił do sprawdzenia polskiej produkcji :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam szczerze , że "Listy do M" obejrzałam już kilka razy , natomiast "To właśnie miłość" do dzisiejszego dnia było mi nieznane. Pora chyba nadrobić braki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że "Listy do M" spodobały Ci się skoro widziałaś je więcej niż jeden raz. Jeśli tak, to oglądając "To właśnie miłość" również się nie zawiedziesz ;)

      Usuń