Odrzutek. Nie łatwo przestać być uznawanym za taką osobę,
nazywanym takim określeniem.. Najczęściej udaje się to w dorosłym życiu, gdy
licealna elita przestaje być wyznacznikiem "fajności". Jednak
niekiedy trzeba wrócić do przeszłości. Zrobiła to bohaterka filmu "Ten
pierwszy raz".
Czemu pozwoliła, by niemiłe wspomnienia ze szkolnych czasów
odżyły na nowo i zdominowały jej z pozoru ułożone i spokojne życie? Odpowiedź
jest prosta: miała szansę zrealizować swoje marzenie o byciu dziennikarką. To
był jej czas. Jednak przygotowując zlecony jej materiał musiała stoczyć jedną z
najcięższych walk — pokonanie samej siebie, swego strachu, niepewności. Udowodnić
sobie, że nikt nie ma prawa traktować jej jako popychadło. Spróbować jeszcze
raz, lecz znacznie lepiej, przeżyć czasy liceum.
Kobieta chciała być kimś w szkole. Rozpaczliwie pragnęła
akceptacji ze strony uczniów. Próbowała dopasować się do grona innych ludzi.
Pomimo szczerych chęci, zaliczała jedynie wtopy. Pogrążała się z każdym dniem.
Z każdym kolejnym porankiem pojawiał się strach, że znowu będzie traktowana
jako odrzutek. Powracało cierpienie. Wszechogarniający smutek, który
najbardziej boli wewnątrz pozostawiając na twarzy sztuczny uśmiech sugerujący,
że wszystko jest ok.
Czy to nie jest błędne koło, sytuacja bez wyjścia? Moment, w
którym może nam pomóc jedynie ktoś inny. Ktoś ze szkolnej elity, kto nas
wesprze, powie kilka dobrych słów na nasz temat w gronie popularnych ludzi.
Sprawi, że staniemy się "kimś". Zasłużymy na bezpodstawnie odebrany
szacunek. Bohaterce wspomnianego filmu pomógł brat. Następnie ona pomogła
kolejnej osobie. Może to jest te właściwe "błędne" koło, według
którego powinniśmy podążać w życiu?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz