czwartek, 22 stycznia 2015

Kontrola z miłości


Kontrola. Nikt nie chce być kontrolowany, ale każdy chce kontrolować. Jeden mniej, drugi bardziej. Kontroluje, bo kocha i przejmuje się losem bliskiej sobie osoby. Niby nic w tym złego.. Jednak niekiedy ktoś zbyt mocno chce dominować nad życiem drugiego człowieka, robiąc wiele, by panować nad jego rozwojem. Tak niestety robiła mama Birdy z filmu "Men, Women & Children".


Kobieta nie potrafiła całkowicie zaufać córce. Zawsze miała cień wątpliwości, co do prawdziwości słów wymawianych przez dziecko. Musiała wiedzieć wszystko. Zawsze. Korzystając z nawigacji zainstalowanej w telefonie córki, sprawdzała gdzie aktualnie się ona znajduje. Śledziła jej każde słowo umieszczone w sieci. Sprawdzała jej konta na portalach społecznościowych, treści e-maili, pliki na telefonie. Znała hasła. Nic nie umknęło jej uwadze. Kasowała nieprzychylne jej treści. Nie pozwalała na żaden kontakt z chłopakiem, nawet jeśli było to zwykłe koleżeńskie: "co słychać?". Bała się, że córka dorośnie zbyt prędko. Obawiała się, że ktoś może ją skrzywdzić. Chciała oszczędzić jej bólu po złamanym sercu. Pragnęła ją chronić przed tym, co może znaleźć w sieci.  Dążyła do ocalenia jej przed złem panującym we współczesnym świecie. Robiła to dla jej dobra, jakby to ona wiedziała lepiej, co nim jest.

Łudziła się. Myślała, że pomaga, lecz tak naprawdę wyrządzała córce ogromną szkodę. Nie pozwalała jej być nastolatką we współczesnym świecie. Ciągle wychowywała ją według rozwoju cywilizacji sprzed kilku lat. Pozbawiała jej swobody w kontakcie z rówieśnikami przez Internet. Zabierała jej własne zdanie. Narzucała co jest dobre, a co złe. Chciała żyć jej życiem. Poprzez swoją obsesyjną chęć chronienia dziecka, podświadomie uczyła ją czegoś złego — kłamstwa. Dziewczyna musiała zmyślać gdzie wychodzi, oszukiwać co tak naprawdę robi. Nie mogła zaufać matce, bo wiedziała, że ta zabroni jej spotkania się z kolegą. Będzie kontrolować jeszcze bardziej. Pozbawi ją szczęścia. Nie zaakceptuje nawet myśli o rodzącym się uczuciu między dwojgiem młodych ludzi. Będzie widzieć tylko złe aspekty bycia z kimś, zapominając o tym, ile dobrego niesie taka relacja.

Oglądając film współczułam tej młodej dziewczynie. Rozumiałam jej chęć uwolnienia się ze szponów wiecznej kontroli. Pragnienie bycia sobą, a nie człowiekiem ukształtowanym przez rodzica. Nie dziwiło mnie jej zdenerwowanie przy kolejnych i coraz częstszych kontrolach ze strony matki. Popierałam jej przekręty wynikające z chęci uzyskania choć odrobiny autonomii i wolności. Pewnie robiłabym podobnie będąc w jej sytuacji.  Może nawet bardziej kombinowała.. choć stop! Cieszę się, że nie muszę podawać nikomu swoich haseł. Mogę robić w sieci co chcę, rozmawiać z kim mam ochotę. Wiedzieć, że rodzic nie skontroluje moich czynów. Mam swobodę połączoną z pamięcią o zdrowym rozsądku i zasadzie ograniczonego zaufania. Mam szczęście. Posiadam rodziców, którzy bezgranicznie ufają moim słowom i wierzą, że nie zrobię nic głupiego. Kochają mnie. Tak po prostu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz