Jak to jest być kimś innym? Nie tylko w myślach, nie w marzeniach, nie w wyobraźni, lecz w realnym świecie... Inaczej. Dziwnie. Źle czy dobrze? Musisz się zmienić. Zachowywać tak, jak osoba, którą się stajesz. Przejąć jej cechy charakteru. Zrozumieć jej zachowania. Odciąć się od dotychczasowego otoczenia. Dopasować się do jej życia. Zapomnieć o prawdziwym i własnym "ja". Żyć w ciągłym oszustwie i świecie pełnym kłamstw. Żyć według cudzego grafiku. Robić coś, z czego nie czerpiesz przyjemności. Wszystko, byleby prawda nie wyszła na jaw... by nikt nie zaczął się domyślać... by nikt w końcu nie odkrył. Jak długo w tym wytrzymasz? Ile czasu dasz radę oszukiwać najbliższych Ci ludzi? Tu już nie chodzi tylko o Ciebie. Ich także to dotyczy. Rozmawiają z Tobą, po czym dowiadują się, że jesteś kimś innym. Totalny mętlik. Pojawiające się myśli, których nie można wyciszyć. Wiadomości, których rozum nie jest w stanie przyswoić.. a jednak musi. Do takiej sytuacji doprowadziła Laurel z filmu "Ślicznotka". Po śmierci swej siostry bliźniaczki stała się jakby nią. Inni nie poznali różnicy. Nietypowe zachowanie Laurel tłumaczyli jej stanem psychicznym. Starali się zrozumieć. Wczuć w jej sytuację. Próbowali pomóc oswoić się z faktem śmierci siostry. Okazywali empatię. Chcieli. Tylko, czy ona tego chciała? Wszystko tłumaczyła zanikiem pamięci.
W ten sposób poznała prawdziwe życie swej zmarłej siostry. Zaprzyjaźniła się ze "swoimi" przyjaciółmi. Chodziła do "swojej" pracy. Ubierała "swoje" ubrania. Z czasem naprawdę stała się zmarłą Audrey.. Odmienioną, ale nią. Wszystko było lepsze. Życie nabrało barw. W końcu poczuła się kimś. Przestała być uznawana za dziwaczkę. Doznała uczucia, o którym marzyła przez wszystkie lata spędzone w małym rodzinnym miasteczku. Pokochała... i to przeszkodziło. Utrudniło realizacje jej misternego planu. Zmieniło ciąg dalszy... Może jednak pomogło? Uwolniło. Wyrwało ją z krat, w których tkwiła. Oddało przygaszoną wolność. Tylko, czy inni zrozumieli tę chwilową "nieobecność"?
.png)
Pozdrowienia od Zajebistego Pawła!
OdpowiedzUsuńhttp://zajebistypawel.blogspot.com/