niedziela, 3 sierpnia 2014

Okulary prowokujące ciało

Chcesz po prostu obejrzeć film, czy "poczuć" go w trochę inny sposób? Na co pozwalają filmy 3D. Co nowego wprowadza kino 5D. Sądzisz, że im dłużej, tym lepiej?

Oglądanie filmu zazwyczaj kojarzone jest z siedzeniem na fotelu przez ponad godzinę. Bez większych ruchów. Jedynie dłoni sięgającej do pojemnika z popcornem, głowy oddalającej się lub zbliżającej do ekranu. Oglądanie kończące się nieprzyjemnym uczuciem ścierpłych kończyn, ręki, nogi, może nawet pojedynczych palców. Zdrętwienie trwające jedynie chwile, lecz dające poczucie dyskomfortu. Jak wstać z fotela, gdy nie czujesz swych nóg? Zapewne znasz to. Doświadczyłeś takiej sytuacji. Tylko czy film można oglądać jedynie w przedstawiony przeze mnie sposób? Każdy robi to inaczej, lecz nie chodzi mi o najlepsze metody oglądania. Istotny jest sam rodzaj kina.



Podczas oglądania zwykłego filmu największą aktywność wykonują gałki oczne bacznie obserwujące wyświetlany obraz. Może dodać do tego ruchy rąk odpychające lecące owady? Nogi podnoszone do góry przed dotknięciem pełznącego węża. Ciało odchylane, by uciec od pająka. To dają filmy 3D. Pozwalają doświadczyć więcej niż tylko oglądanie. Wzbudzają odczucie, że to co widzimy jest tak blisko nas. Na wyciągnięcie naszej ręki. Dosłownie. Próbujemy to złapać. Nie da rady. Jednak wspomnienia tak obejrzanego filmu zostają na bardzo długo. Zapewne takie widowisko zapamiętamy bardziej niż n-ty oglądany film. Wystarczy jedynie włożyć specjalne okulary. Okulary pozwalające na inny odbiór danej produkcji. Bardziej niezwykły. Dla niektórych po prostu lepszy. Ciekawszy. Nowszy. Czemu nie kombinować by dalej? Ulepszać.

Od początku powstania filmu wszystko dąży ku lepszemu. Filmy czarno-białe, nieme. Z dźwiękiem. Kolorowe. W końcu produkcje zawierające efekty specjalne. Efekty, które uzyskać umożliwiają wciąż rozwijające się technologie. Efekty, których widzowie chcą coraz więcej. Ludzie pragną nowości. Powstanie filmów 3D nie usatysfakcjonowało ich na dłuższy czas. Przecież "zawsze może być lepiej". Fotel powinien ruszać się. Lecąca woda naprawdę dotykać naszej twarzy. Biegające po ziemi myszy mogą przecież dotykać także nasz. Wiatr być odczuwalny. Brzmi trochę nierealnie, a jednak. Dokładne wczucie się w sytuację przedstawioną na filmie, umożliwia kino 5D. Kino, w którym rzeczywiście czujemy, że jest gorąco, bądź zimno. Doświadczamy immersji. To już nie jest zwykłe oglądanie filmu. To pewne przeżycie, które pozostaje w nas długo. O którym pamiętamy. Ciężko zapomnieć doznawanych podczas oglądania odczuć. Ja nie mogę.

Wczoraj byłam w kinie 5D. Skusiła mnie do tego chęć zobaczenia czegoś innego. Zachwyty znajomych, że to takie fajne. Efektywne. Wiedziałam, że muszę sama to sprawdzić. Dowiedzieć się, czy będę podzielać ich opinie. Wykorzystałam wolną sobotę idąc z przyjaciółką do kina 5D będącego w jednej z galerii w mym rodzinnym mieście. Na początku zaskoczyła mnie cena takiego widowiska: 15zł za obejrzenie filmu trwającego około 5-ciu minut. Lekkie ździerstwo. Przecież bilet na nawet 2 godzinny film w zwykłym kinie kosztuje tyle samo, bądź taniej. Średnio podobał się czas trwania filmu oglądanego z użyciem zaawansowanych technologii 5D. Za krótko - tak właśnie myślałam. Tak myśli każdy, kto nie widział tego typu obrazu. Jednak te 3, bądź nawet 6minut w zupełności wystarcza. Czemu?

W kinie 5D cały czas coś się dzieje! Zazwyczaj są to ucieczki, wyścigi, biegi wykorzystujące ruch fotelu. Opady deszczu urzeczywistniane przez użycie zamocowanych w kinie spryskiwaczy. Odczucie biegających blisko ziemi zwierząt symulowane przez wysuwające się spod fotela fragmenty, które dotykają naszych łydek. Który efekt będzie przeważał? Wszystko zależy od oglądanego filmu. My wybrałyśmy tytuł "Labirynt iluzji". Nie ukrywam, że kusił nas czas tego filmu. Był najdłuższy spośród wszystkich pozycji w repertuarze. Ty było prawie 6 minut kurczowego trzymania się fotelu, który był w ruchu non stop. Nagłe spadki w dół. Ostre zakręty ocalające przed mocnym uderzeniem w zamknięte drzwi. Emocje, które ciężko opisać. Adrenalina. Po skończeniu seansu pozostawał jeden wyraz: "ŁAŁ!". Brzmiał on w głowie oraz na ustach. Szok. Pozytywne zaskoczenie. Ciężko powiedzieć o czym tak naprawdę był ten film. Czego dotyczył. Nie poruszał żadnego problemu. Nie miał rozwiniętej fabuły, bo jak to możliwe w tak krótkim czasie. Moim zdaniem, był o wszystkim i o niczym. Filmy w kinach 5D zazwyczaj nie przedstawiają konkretnych historii. Takie seanse nastawione są na efekty, by było ich jak najwięcej. Pokazują świat, w który człowiek może się naprawdę w czuć, lecz nawet on sam często nie wie gdzie jest. Może to kwestia wyobraźni widza. Tego, jak odbierze to, co widzi. Czy jego wyobraźnia dopisze tę historię. Niby to minus filmów w kinach 5D. Może to jednak swoboda? Wolność zostawiona widzowi, na jego własne zrozumienie, poznanie. Bycie w nierealnym świecie, który pasuje do danej osoby. Odcięcie się od rzeczywistości. Chwilowe.

Kino 5D polecam każdemu. Jednak nie zachęcam do regularnego odhaczania pozycji w repertuarze. Wystarczy wybrać się tam jeden raz. Poznać inny wymiar oglądania filmów. Znasz go? Byłeś? Może podzielasz moje zdanie... czy jednak nie? ;)

9 komentarzy:

  1. Zgadzam się w 100%! Kino 5D to naprawdę niesamowita przygoda. Niby kilka minut a wrażenia pozostają na bardzo długo. Polecam każdemu kto jeszcze nie spróbował :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam w takim kinie kilka lat temu, przy okazji wycieczki do parku miniatur. W moim filmie jechałam wagonikiem po starej kopalni złota - połączenie kolejki górskiej i westernu było naprawdę genialne i przy kolejnej okazji też chętnie pójdę na film w 5D, nawet za pozornie nienajkorzystniejszą cenę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Znasz go? Byłeś? "

    Nie byłem. Moze w ramach ciekawostki. Fuck it, przepraszam ale żadne 5D, 6D itd nie zastąpi dobrze opowiedzianej historii. Przede wszystkim scenariusz, tzw. story. Aktorzy i reżyser, który to wszystko ogarnie, nada SWÓJ kształt. Zachwycając się kolejnymi nowościami stricte technicznymi, zapominamy o istocie KINA. Thriller ma cię rzucić na kolana. Horror ma ci wyciągnąć wnętrzności. Komedia, najtrudniejszy z gaunków ma spowodować byś poczuła się lepiej. Jest tyle ciekawych tytułów. I nie piszę tu absolutnie o nowościach kinowych. Jeden w miarę ciekawy tytuł na miesiąc się znajdzie. Mówię o tych filmach, których nie znasz a trzymają cię za twarz do końca seansu. Lata 60-te, 70-te, 80-te. Kino niemieckie, hiszpańskie, azjatyckie. Jest z czego wybierać. Nooo. u to by było moje zdanie o takich nowinkach :) Pozdrawiam z Bydgoszczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybierając się do kina 5D nastawiłam się na to, że efekty będą grały główną rolę. Tak było. Tak jak wspomniałam wcześniej - takie filmy są o wszystkim i o niczym. Brakuję w nich rozwiniętej, wciągającej fabuły. Osobiście też wolę produkcję, które mają swój scenariusz. Kino azjatyckie? Nie oglądałam nic z tego rodzaju, bądź widziałam i po prostu nie pamiętam. Polecasz jakiś tytuł? Chętnie sprawdzę :) ! Pozdrawiam z Białegostoku :)

      Usuń
    2. No tak, wakacje. Czyli Bydgoszcz od października :) Przejrzałem Twoje recenzję, jednak ciężko odnaleźć wspólny mianownik na jakiej podstawie wybierasz filmy :) Nie będę wklejać linków. Jeżeli chcesz, to znajdziesz :) W sekcji 'solenizanci' u mnie, proponuje post o Kim Jee Woonie.

      Usuń
    3. Nie mam schematu według którego wybieram filmy. Sugeruję się tytułami polecanymi przez znajomych, kinowymi repertuarami, filmami o których czytałam lub słyszałam, albo po prostu tym, na co mam aktualnie ochotę. Na pewno przeczytam ten post :)

      Usuń
  4. Bardzo mi się podoba tematyka Twojego bloga i sposób pisania. Duży plus za chwytliwe tytuły postów! :D
    Zostaję stałą czytelniczką. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, motywują do dalszego pisania! :))

      Usuń