Strach w oczach dziecka. Załzawionych oczach, które nie
potrafią już dostrzec dobroci. Widzą głównie ból. Przerażenie przed każdym
dotykiem.
Widzą to, czego doświadczyło dziecko. Bicie. Przemoc ze strony
najbliższej osoby - własnego rodzica. Ból powodowany przez osobę, która powinna
kochać. Otaczać ciepłem. Tworzyć bezpieczny dom. Uczyć bycia dobrym
człowiekiem, a nie pokazywać, jak należy bić. Gdzie uderzyć, by zabolało
najmocniej. Jak mocno, by dziecko zapamiętało. Zapamiętało tę karę. Nie
popełniło tego samego błędu. Tylko czy to "pomaga"? Nie. Jeszcze
bardziej ciągnie do buntu.. Takiego sposobu radzenia sobie z tym problemem.
Doświadczył tego główny bohater niespełna 30-minutowej etiudy pt.
"Męska
sprawa". Chłopiec, którego jedynym przyjacielem był zwierzak. Pies.
Przyjaciel, którego mógł stracić.. Zostać sam. Tak bezbronny. Gdzie jedyną
szansą na "dzień bez bicia" jest niezapełniony szkolny dzienniczek...
Oglądałem ten film w liceum, na zajęciach z filmoznawstwa. Wstrząsający obraz. Przerażenie oraz strach głównego bohatera uderzały mnie w każdej scenie. Poza tym sądzę, że główny bohater szukał zrozumienia u kogokolwiek, nawet u psa. Doskonale ujęłaś uczucia i spostrzeżenia, które miałem zaraz po seansie. Świetny film oraz wpis ;)
OdpowiedzUsuńMnie również przeraził ten film, a raczej to, że takie sytuacje zdarzają się naprawdę.. to nie tylko fikcja. Cieszyłam się, że ten chłopak miał chociaż psa, choć przez pewien czas...
Usuń