Dorastanie w czasach wojny.., kiedy każdy dzień mógł być
Twym ostatnim. Wtedy strach stanowił nieodłączną część codzienności. Był
"rytuałem" w głowie trwającym od rana do wieczora, a nawet i w nocy.
Teraz ciężko wyobrazić sobie, co tak naprawdę czuli tamtejsi ludzie. Niełatwo
wczuć się w ich sytuację. Można próbować, lecz to nigdy nie będzie dokładne
odwzorowanie. Pojawi się niepasująca rysa. Rysa ukształtowana przez wszystkie
zmiany pojawiające się po wojnie. Etapie historii, o którym sporo się mówi. W
szkole, w mediach, rozmowach ze starszymi ludźmi, którym udało się przeżyć ten
trudny czas. Jednak zawsze uwaga poświęcona jest datom, faktom, wydarzeniom.
Istotniejszy jest przebieg wojny, a nie uczestniczący w niej ludzie. Owszem
określa się ich mianem bohaterów. Docenia się poświęcenie żołnierzy oraz
znacznej części ludności cywilnej walczącej o swój wolny kraj. Tylko tyle. Nie
mówi się zbyt wiele o ich emocjach, o tym jak psychicznie radzili sobie w
czasie walk. Jakby to nie było tak istotne... Jest. Docenił to Jan Komasa w
swym filmie pt. "Miasto 44".
Produkcja szczególna. Już na samym początku dowiadujemy się,
że pieniądze na film gromadzone były przez dłuższy czas. Uzbieranie niezbędnej
sumy nie było tak proste. Osoby grające dane postacie, to przeważnie młodzi
ludzie. Wyłaniani w drodze castingów, a nawet facebookowych konkursów.
Pamiętam, jak jakiś czas temu tablicę na fejsie opanowały prośby o lajkowanie
zdjęć biorących udział we wspomnianym konkursie o niemałą stawkę - występ w
produkcji filmowej. W sumie klikałam "like it", czemu nie skoro
mogłam w ten sposób sprawić komuś radość. Oczywiście występowali też
doświadczeni aktorzy i statyści. Dużo statystów. Nie wyobrażam sobie niektórych
scen bez ich udziału.
Scen w szpitalu, na ulicy, przy wywózkach i w kanałach.
Obrazu ludzi, którzy bali się. Mieli łzy w oczach. W ich źrenicach można było
zauważyć nienawiść do wroga. Iskierkę nadziei na tak proste słowa: Związek Radziecki. Teraz
te wyrazy kojarzą nam się negatywnie, jako złowrogie państwo. Wtedy były jedyną
nadzieją, otuchą, wiarą w lepszą przyszłość. Wiarą w przeżycie. To, co
najważniejsze. Jednak niekoniecznie dla młodych ludzi pełnych nienawiści.
Pragnących zemsty. Niezmiernie odważnych osób marzących o wolności i swobodzie.
Miłości. Uczuciu, któremu nie przeszkadza wojna. Ono się rozwija, a nawet
jeszcze mocniej uwidacznia podczas niepewnej przyszłości. Miłości, która nie
chce czekać bo ona też nie wie, co będzie jutro... Miłości, która nie zwleka.
Pojawia się i chce trwać. Pragnie być siłą niezbędną do przetrwania
najgorszego. Uczuciem dzięki któremu nie można się poddać. Właśnie ta emocja
gra główną rolę w filmie. Zastosowanie efekty slow motion ukazują jej potęgę. Przewagę
nad kulami armatnimi, wybuchami, strzałami. W całym filmie jest ich dosłownie
kilka. Można wyliczyć je na palcach jednej dłoni. Tak mało.. lecz niewątpliwie
wbijają się w pamięć. Osobiście, te sceny nie przypadły mi do gustu. Nie
pasowały, bo były inne. Nowe. To dobry znak, że polskie kino otwiera się
na nowe możliwości. Rozwija się!
Jednak w czasach wojny było także miejsce na spokojną miłość. Uczucie tkwiące w ukryciu. Wyczekujące odpowiedniego momentu na pokazanie swej potęgi. Bojące się odrzucenia. Miłość nie aż tak ekspresywną. Spokojną. Miłość, która przejawia się w zwykłych czynnościach, w dbaniu o ukochaną osobę, w byciu blisko niej. Niestety niedocenione uczucie..
.png)
Świetnie czyta się twoje wpisy, ciekawy styl i ta interpunkcja, piszesz bardzo obrazowo, poetycko wręcz. I chociaż "Miasto 44", ujmując to najdelikatniej jak potrafię, nie przypadło mi do gustu, to szanuję twórców za odwagę, z jaką podeszli do realizacji filmu - mocno przerysowanego, wręcz komiksowego, ale jednak - w hołdzie powstańcom.
OdpowiedzUsuńłał! Nie spodziewałam się takich słów :D dziękuję :) Fakt, nie zawsze film musi się podobać.. jednak dobrze, że nie krytykujesz wszystkiego, lecz znajdujesz coś, co warto docenić w tej produkcji. :)
UsuńCóż mogę powiedzieć, doskonała literacka podróż i świetnie podana oprawa tekstowa. Ta filmowa "inność" ma tu niebagatelne znaczenie i z całą pewnością nie jest "komiksowa", jest po prostu coś nowego, coś zupełnie innego, czego w polskim filmie nigdy wcześniej nie widzieliśmy... moje uznanie... świetnie się czyta :)
OdpowiedzUsuńNiektórzy uważają tę filmową inność za nazbyt przerysowaną, nie wiedząc w jakim są błędzie. :) Dziękuję za miłe słowa :)
UsuńTa "inność" sprawiła, że dziś byłem na tym filmie po raz trzeci i niecierpliwe czekam na wersję reżyserską... bo to dopiero będzie dzieło... podobnie rzecz się ma z "Maleną" :)
Usuń