niedziela, 30 marca 2014

Zabawka w zastępstwie


Bycie tą kochaną. Jedyną, której nikt nie może zastąpić. Osobą ważniejszą niż wszyscy inni. Nie chcesz tak? Poznać swą wartość u boku drugiej osoby. Wiedzieć, że ona Cię nie zostawi, mimo wszystko... a co jeśli jesteś tą "drugą"? Osobą w tak zwanym "zastępstwie". Dobrą na pewien czas. Zabawką. Kimś na teraz, dopóki nie znajdzie się lepsza "opcja". Może próbą zastąpienia kogoś? Kogoś, kto odszedł, lub "zamilkł" na pewien czas... Takie zastępstwo pełniła główna bohaterka filmu "Przeszłość" - Marie. W jej związek z nowym partnerem wplątane były myśli na temat żony mężczyzny, która tkwiła w śpiączce. To, jak się czuje. Co mówią lekarze.  Świadomość, że może jeszcze się obudzić... i co wtedy? Marie "znika"? Przestaje się liczyć, bo ważniejsza jest żona? Związek zostaje automatycznie zakończony? Uczucie nie ma żadnego znaczenia...? Lecz, czy można tu mówić o miłości pisanej przez duże M? Można..., lecz nie w stronę Marie, tylko żony. Taki związek zastępczy. Moim zdaniem jest to akt desperacji, bądź jednostronnego uczucia. Postawiłbyś na to?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz